* * *
Zmęczone po całodniowym biegu czerwone słońce powoli chowało się za taflę morza. Na jeden moment wszystko przybrało ciepłe barwy, towarzysząc mu w tej drodze. Łagodny szum fal przerywały z rzadka krzyki mew. Wydawało się, że...
-Halo, kochanie? Słyszysz co mówię?
-Hmm? A, tak, przepraszam, zamyśliłem się...
Pośród niezmierzonych połaci złotego piasku, siedziało na plaży dwoje osób, chłopak i dziewczyna – wtuleni w siebie, delektowali się magiczną scenerią wieczoru...
-Hej, jesteś tam? Zadałam ci pytanie!
-Przepraszam, znowu się zamyśliłem.
-O czym ty tam tak zamyślasz, co?!
-A, to głupie, przepraszam... Robię narrację.
-No to przestań, bo mówię ci o czymś dla mnie ważnym!
Idealny spokój morskiego szumu został zakłucony. Krzyk niepodobny do krzyku mew rozdarł powietrze. Chłopak dostrzegł coś niepokojącego w twarzy towarzyszki. Jej skóra zaczęła przybierać niezdrowego, zielonego odcienia, a nerwowy oddech wylatujący z nozdrzy miał postać smużek dymu. I to wściekłe spojrzenie oczu, przeciętych cienkimi pionowymi źrenicami, jak u kota...
-Mam dość! Niby na mnie patrzysz, ale w ogóle mnie nie słuchasz! Ciągle w swoim świecie! Idę stąd!
-A idź, głupia smoczyco! Już i tak mi zniszczyłaś idealną scenę!
Dziewczyna wstała i rozpostarła błoniaste skrzydła, po czym wzniosła się w powietrze. A chłopak odetchnął z ulgą i położył się na plecach. Nareszcie mógł w spokoju pomyśleć.
KONIEC
To tak z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet ;). Miłym Paniom życzę wszystkiego najlepszego (niemiłym najlepszego, ale trochę mniej). Do przeczytania za tydzień!
Czy to był smok niskolatający?
OdpowiedzUsuńChyba nie, skoro potrafił delektować się romantyczną scenerią...
Pozdrawiam po sąsiedzku.
A tak na marginesie przydzieliłbym narratorowi większy etat, bez względu na kategorię osoby. Dotychczasowe formy są dla mnie za krótkie, a na pewno narracja mogłaby spokojnie się rozwijać przez kilka kolejnych akapitów.
OdpowiedzUsuńChoć uczucie niespełnienia czytelniczego pozostaje, to i tak się cieszę z tego, co jest...