Mały, chudy człowieczek siedział na skraju więziennej pryczy, po minie widać było, że nie jest specjalnie zadowolony z tego faktu. Krótka, starannie przystrzyżona bródka nadawała mu pewnego arystokratycznego wdzięku. Cały był ubrany w czarny, obcisły kostium upodabniający go trochę do wojownika ninja.
Wodził wzrokiem po pustych ścianach, co jakiś czas zerkał w małe, okratowane okienko w rogu celi, za którym drobny śnieg opatulał świat puchem, który wszyscy tak kochają (o ile oglądają go właśnie za oknem). Człowieczek co chwilę mruczał coś gniewnie do siebie.
- Co za nonsens, po prostu absurd. Kto to wymyślił, żeby w Wigilię aresztować mnie, mnie! Przeciez beze mnie nie ma wigili, no absurd! I to jeszcze za włamanie, no to już jest ironia losu.
- Wszystko przez te głupie reklamy! Wymyślili sobie tego grubasa w czerwonym szlafroku i teraz nikt mi nie chce uwierzyć na słowo! Przecież to niedorzeczne, gdybym miał taki wielki brzuch, jakbym się przeciskał przez kominy do mieszkań? No i ten idiotyczny strój, przecież w czerwieni od razu bym się rzucał w oczy, nie wspominając już o plamach z sadzy. A ta czapka z pomponem? Że niby co ja jestem, Stańczyk?
- Albo te sanie zaprzężone w renifery. Przecież to niedorzeczne. Po pierwsze, jak w takich saniach zawisnąć nieruchomo nad kominem? No i te zwierzęta, strasznie problematyczne. Już to widzę, jak któremuś nad miastem się nagle srać zachciało. A przecież renifer o zgodę nie spyta... I gdzie bym prezenty zmieścił? Przyznaję, że sterowiec ma wiele wad, ale swoje zadanie spełnia.
- Przynajmniej w jednym się nie pomylili – pomyślał, kiedy zobaczył małą główkę między kratami okna. – Elfy to bardzo pożyteczne stworzenia. No, ale w każdym kłamstwie jest w końcu ziarenko prawdy.
Kilka małych postaci zakrzątało się w okienku i już za chwilę kraty z brzękiem spadły na podłogę celi. Mikołaj wstał i podszedł do okna.
- Czemu tak długo? - rzucił do elfów z gniewną miną, chociaż w głosie nie było słychać złości. Podciągnął się i wyskoczył przez okno, ze zdumiewającą zręcznością. Wspinaczka szybami kominów daje widocznie niezły trening.
Tym co następnego dnia zdziwiło policjantów najbardziej, nie była ani pusta cela, ani odpiłowane kraty leżące na podłodze. Była to rózga owinięta czerwoną wstążką, oraz liścik, który zawierał taki oto tekst:
"Byli panowie bardzo, bardzo niegrzeczni. Mimo wszystko, Wesołych Świąt.
Święty Mikołaj"
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz