środa, 29 grudnia 2010

Środowy przegląd staroci IV

Prawie zapomniałem o dzisiejszym wpisie :). Dzisiaj w przeglądzie staroci opowiadanie o chwytliwym tytule "historya romantyczna z heroycznym zabarwieniem" :). Znowu bohaterem jest Franek, chyba mam jakiś podświadomy sentyment do jakiegoś Franka ;)



Kiedy padł pierwszy cios, Franek doszedł do wniosku, że stawianie jakiegokolwiek oporu nic w jegosytuacji nie zmieni. Kiedy padł drugi cios, przyszło mu na myśl,że błaganie o litość również na wiele się nie zda. Gdy leciał twarzą na ziemię zastanawiał się, czy błoto chociaż trochę zamortyzuje upadek. Ostatnim co zobaczył, zanim stracił przytomność, były potężne, owłosione nogi w zniszczonych adidasach.

Pierwszym co zobaczył, gdy odzyskał przytomność, były zgrabne, gładkie nóżki w czerwonych bucikach na obcasie. Właścicielka tychże pochyliła się i w następnej chwili przed oczami zamajaczyła mu ładna buzia okolona blond włosami. Potem ta niezwyciężona, odwieczna siła przyciągania skierowała wzrok Franka kilkanaście centymetrów poniżej twarzy dziewczyny.
-Halo, żyjesz, nic się nie stało?-słysząc to Franek z trudem podniósł z powrotem wzrok.
-Tak, wszystko w porządku- spróbował powiedzieć z wcale nie lekką nutką ironii, ale to co faktycznie wydobyło się z jego krtani w niczym nie przypominało ludzkiego głosu.
-Nic nie mów, karetka jest już w drodze- usłyszał jeszcze i znowu stracił przytomność.

Odzyskał ją znowu leżąc na składanych noszach w ambulansie, a do jego uszu dobiegało jakieś mamrotanie, w którym powoli rozpoznawał toczącą się nad nim rozmowę.
-... i wtedy zobaczyłam go leżącego w tym błocie. Początkowo myślałam, że to jakiś pijany menel i chciałam go obejść z daleka, ale zdziwiło mnie, że to błoto jest takie czerwone i...- świadomość Franka znowu przestała rejestrować rozmowę.

Nie leżał już na noszach w karetce.Spacerował z dumnie wypiętą piersią, u jego ramienia wisiała filigranowa blondynka, a drzewa wokół pochylały się w salucie.Franek myślał, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdy tymczasem poczuł nieznośny ból w boku, potem zaczęło go boleć wszystko po kolei, głowa, ręce, nogi... A blondynka ni ztego, ni z owego zaczęła chichotać.
Chłopak otworzył oczy i zobaczył dach ambulansu. Powrót do rzeczywistości był podwójnie bolesny po przyjemnym śnie. Obrócił głowę i zobaczył jak przystojny lekarz opowiada coś ładnej blondynce, a ta wpatrzona w niego chichocze. Oboje nie zwracali uwagi na leżącego. Ból w boku stawał się nieznośny, a Franek z wielkim poczuciem, że życie jest niesprawiedliwe, zapadł w stan nieświadomości.

Kiedy w końcu wypuścili go ze szpitala i szedł o kulach przez park, zobaczył w oddali tą, tak dobrze zapamiętaną, ładną blondynkę idącą pod rękę zprzystojnym lekarzem. Poczuł ukłucie zazdrości, ale równie dobrze mogły to być potłuczone żebra. Ze spuszczoną głową udał się w długi i bolesny spacer do domu.

KONIEC

Wszystkiego najlepszego w nowym roku :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz