Dzisiaj krótko, acz treściwie.
Mógłby o sobie mówić – jeden z wielu. Bo rzeczywiście taki był. Sylwetką niczym nie wyróżniał się od innych, wielu zresztą wokół było wyższych, czy silniejszych od niego.
I mógłby o sobie myśleć – szarak z tłumu. Bo i faktycznie wszystko co robił, to mozolne parcie do przodu, tak jak wielu innych wokół niego. Był w zasadzie jedynie trybikiem w maszynie. Wszystko co robił wydawało się narzucone mu z góry, jakby ktoś używał go jedynie do realizacji własnych celów. Jakby wydawał mu rozkazy: "ty, idziesz tutaj, ty tutaj zostajesz, ty udaj się tam, bez względu na koszty".
Ale mógł mieć nadzieję – że jednego dnia dojdzie do celu, że stanie się czymś więcej. I wtedy mógłby na wszystkich innych spoglądać z góry, bo już nie byłby tylko zwykłym szaraczkiem z tłumu. I wtedy mógłby się policzyć ze wszystkimi, którzy wcześniej wydawali się silniejsi, przez których mógł jedynie użalać się nad swoim marnym losem.
Ale czy wtedy przestałby być narzędziem w czyichś rękach? Sprawniejszym, lepszym narzędziem, ale jednak – tylko narzędziem. Czy ten, który się nim posługiwał do tej pory tak łatwo by z niego zrezygnował?
Nie. Dalej spełniałby czyjąś wolę. Bo przecież nawet gdy pionek zmieni się na planszy w królową, wciąż pozostaje pionkiem na planszy.
A on tak naprawdę był tylko zwykłym pionkiem do gry w szachy i w gruncie rzeczy nie mógł ani o sobie myśleć, ani mówić, ani mieć nadziei.
SZACH MAT
Ale następnym razem postaram się napisać więcej ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz