niedziela, 30 stycznia 2011

Niedzielnej nocy...

Witam, dzisiejszy wpis nieco się opóźnił i publikuję go dopiero teraz. Formalnie jest już poniedziałek (ledwie), ale myślę, że mi to wybaczycie, moi Drodzy Czytelnicy ;). Nie przedłużając, życzę miłej lektury.

***

Każdy las nocą potrafi przyspieszyć bicie serca. Doskonale wiedziała to kobieta, która biegła między pniami drzew, raz po raz potykając się o wystające korzenie. Poszarpane ubrania ledwie trzymały się na niej, niekiedy jakaś gałązka zaczepiła się o nie, jeszcze pogarszając ich stan. Ciemne, podkrążone oczy wbiła przed siebie, a w jej głowie krążyła tylko jedna myśl - "biec szybciej".

Nagle gdzieś z zarośli dobiegł szelest, głośniejszy od zwykłych leśnych szmerów. Kobieta przystanęła, nerwowo nasłuchując. Oczyma wyobraźni widziała już najmroczniejsze scenariusze tego, co może na nią czyhać tam między drzewami. Wielki, brunatny niedźwiedź, obudzony po zimowym śnie, głodny i zły. Albo wataha wilków, która zwęszyła łatwą ofiarę. Lub najgorszy z nich wszystkich - jeden z tych, przed którymi uciekała. Zakapturzony, w zasadzie niewidoczny w ciemności, powoli napinający cięciwę łuku.

Lecz minęło kilka chwil, a w zaroślach nic się nie poruszyło, ani nie dobiegł jej uszu żaden podejrzany dźwięk. "Więc to był tylko wiatr" - zdawały się mówić jej oczy. Jeszcze chwilę stała łapiąc oddech, po czym pobiegła dalej, już nie zatrzymując się więcej, aż minęła ostatnie z drzew, które przez tę jedną noc zdążyła szczerze znienawidzić.

***

Ale wróćmy jeszcze na chwilę między szare szeregi tego lasu. Zatrzymajmy się w tym miejscu, w którym tak niedawno zatrzymała się nasza bohaterka. Teraz spójrzmy w zarośla, tam skąd dobiegł ten podejrzany szelest. Powoli pierwsze promienie słońca rozpraszają mrok i zaczynamy odróżniać kolejne kształty drzew. Jedno z nich przykuwa naszą uwagę. Kiedy przyjrzymy mu się lepiej, dostrzeżemy, że jest to zdumiewająca, niezwykła postać. Olbrzymi ni to człowiek, ni to troll, który ma czternaście stóp wzrostu, a głowę podłużną i osadzoną niemal bezpośrednio na krzepkim tułowiu. Szczególną uwagę zwracają na siebie jego oczy, głębokie, brązowe, rozświetlone zielonymi cętkami.

- Ech, ci ludzie. Zawsze tacy pochopni - mruknął Drzewiec.

KONIEC

Dzisiaj postanowiłem złożyć mały hołd mistrzowi Tolkienowi :). Opis Drzewca zaczerpnięty oczywiście z Władcy Pierścieni, w tłumaczeniu Skibniewskiej, bardzo swobodnie przytoczony. Tak więc koniec na dzisiaj, dobranoc, następny wpis zapewne dopiero za tydzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz